Nieco statystyki cz. 6

Wcześniejszy post z tego tematu http://www.szwast.com.pl/nieco-statystyki-cz-5/

Wartość wyrobów tych, wchodząc w rozmaitych przedsiębiorstwach do różnych rubryk (jak wartości surowca, lak i kosztów gotowych materiałów), figuruje przynajmniej dwa razy. To samo mutatis mutandis da się powiedzieć o materiale do wyrobu części maszyn: o produktach walcowni żelaza najrozmaitszych profili. Walcownia żelaza nie jest ostatnim etapem. Otrzymuje ona swój produkt surowy ze stalowni. Stalownia zaś – z huty właściwej, przetapiającej to, co ostatecznie nazwać można surowcem, tj. rudę żelazną i koks. Długa to droga i skombinowana raczej. W rezultacie ten sam produkt figurować będzie w naszych statystykach nie dwa, lecz wiele razy. Nie wolno jednak zapominać, że zakłady, produkujące najkunsztowniejsze i najbardziej złożone artykuły, zużywać muszą prócz tych względnych surowców, wielkie ilości bezwarunkowego surowca, jakim jest paliwo, czy to w postaci węgla, czy w bardziej zmodernizowanej szacie nafty, czy też w formie staroświeckiego drzewa.

Żeby określić przybliżony stosunek wartości surowców fabrycznych do wartości całej produkcji artykułów gotowych, uciekniemy się do następującej hipotezy. Przypuszczamy mianowicie, zachowując obliczone stosunki odnośne, że materiały surowe fabrykacji, tak, jak je podaje statystyka, są wszystkie nie surowcami pierwotnymi, lub tern, co za surowce pierwotne przyjmować zwykliśmy, lecz stanowią same produkty fabryczne. Jest to bardzo ostrożne przypuszczenie, gdyż większość artykułów, nie podlegających już dalszej przeróbce, przechodzi długą drogę, jak to w wypadku maszyn pokazaliśmy. Z drugiej jednak strony, uwzględniając to, co wyżej mówiłem o paliwie, sądzę, że jest rzeczą wskazaną zatrzymać się tylko na drugim etapie z małym jednak zastrzeżeniem, eliminując z tego drugiego – wyrażając się językiem matematyki – przybliżenia już tylko koszt robocizny. Biorąc tedy 59% od 59%, a od wynikłej stąd liczby potrącając 17% otrzymamy ostatecznie daleko bardziej rzeczywistości odpowiadający odsetek kosztów surowców właściwych w produkcji fabrycznej. Tak obliczony odsetek wynosi – 30%. Wyżej, obliczaliśmy odsetek surowców fabrycznych w handlu światowym na 29%. Trudno o większą koincydencję, gdy, wychodząc z odmiennych zupełnie przesłanek, dochodzi się do podobnych rezultatów.

Nie na tym koniec. Daleko idące uogólnienia i analogie są wyjątkowo niebezpieczne w nauce ekonomicznej. Trudno jednak człowiekowi, odczuwającemu cyfry (a któryż ekonomista 1 statystyk nie lubuje się w liczbach i języka ich dokładnie nie rozumie?!) — oprzeć się czasami pokusie. A pokusa nie lada nastręcza się nam, gdy porównamy odsetek surowców spożywczych w handlu światowym –  17,3% z odsetkiem kosztów robocizny w przemyśle fabrycznym – 17,04%. Kult, jaki żywię dla cyfr, nie pozwala mi ani na chwilę przypuszczać, żeby ta nowa koincydencja była prostym trafem i każe szukać logicznego objaśnienia. Choć żelazne prawo płacy nie należy już do doktryn bardzo popularnych, rzeczywistość wszakże daje nam szereg dowodów, że płaca robocza ma niezaprzeczoną tendencję do trzymania się na poziomie potrzeb robotnika. Rzecz inna, że – wbrew twierdzeniom Lassaka – potrzeby te rosną, znamionując w ten sposób wzrost ogólny kultury. Ale w ostatecznym rachunku, zawsze można przyjąć, że ogólny zarobek robotniczej klasy równa się mniej więcej wydatkom, że vice versa – wydatki pochłaniają cały zarobek. Otóż, jak ustalił amerykański Department of Labor, w wydatkach rodziny robotniczej artykuły spożywcze stanowią 38%. Przytoczona wyżej statystyka robocizny dotyczy przemysłu przeróbczego. Ilość zaś pracowników zajętych w nim, stanowi w Stanach Zjednoczonych 30,8% pracującej ludności. Wniosek stąd jasny: cały dochód robotników w przemyśle przeróbczym stanowi tyle mniej więcej (ze względu na bliskie sąsiedztwo cyfr 38,2% i 30,8%), co wydatek wszystkich w ogóle zarobkujących na artykuły spożywcze. Owe przeto 17,04% można przyjąć — w pewnych granicach — za stosunek wartości ogólnego obrotu artykułów spożywczych do ogólnej produkcji fabrycznej. Tym też tłumaczyć wypada, że ten odsetek tak mało się różni od stosunku wartości tych obrotów. Tyle o cyfrowym znaczeniu surowców w ekonomice powszechnej.