Nieco statystyki cz. 3

Rzecz godna uwagi. W hierarchii surowców, tak, jak wyraża się ona w tablicy powyższej, dominującą rolę grają wciąż surowce spożywcze, stanowiąc 64% ogólnej wartości wszystkich surowców. Jeżeli do tego dołączymy surowce włókniste i skóry, lwia część których idzie na obuwie, czyli surowce, idące na wyrób odzienia (10%), to zauważyć możemy, że surowce, przeznaczone na produkty, mające na celu zaspokojenie potrzeb bezpośrednio indywidualnych, sięgają do 74% ogólnej wartości surowców; 26% stanowią surowce pośredniej par excellence konsumpcji, jak surowce – źródła energii: węgiel i nafta (11%). Wreszcie najcharakterystyczniejsze dla obecnej epoki wielkoprzemysłowej surowce, które służą do wyrobu środków produkcji, innymi słowy surowce, z których wyrastają stałe kapitały, stanowią w tablicy naszej – jeżeli dodamy część budulca – tylko 11% ogólnej światowej produkcji surowców.

Żeby mieć choć przybliżone pojęcie o znaczeniu surowców w handlu międzynarodowym, trzeba się zwrócić do jedynego egzystującego w literaturze źródła, o ile uniknąć chce się niewdzięcznej, a żmudnej, i dla jednostki prawie niewykonalnej pracy zestawiania za dziesięciolecia danych, publikowanych przez poszczególne państwa. Źródłem tym jest wydane w 1909 r., przez amerykański Department of Commerce and Labor – „Statistical Abstract of Foreign Countries”. Dotyczy ta praca dziesięciolecia 1897 – 1906. Dziesięciolecie to biorę za podstawę do obliczeń nie tylko dla względów wygody, lecz także dla przyczyn ogólniejszej natury. Na lata 1894 – 1897 bowiem pada sekularne minimum cen. Po tym okresie następuje przełom i od 1897 r. właśnie zaczyna się sekularny wzrost cen: gospodarcza koniunktura sekularna wchodzi w fazę wielkiej pomyślności i szybkiego rozwoju. Zauważę w nawiasie, że jest to jednocześnie okres koncentracji przemysłu w olbrzymie trusty i syndykaty.