Geografia surowców cz. 1

Co rozumieć można pod słowem surowiec? Niema nic trudniejszego nad ścisłe i jasne określenie pojęcia i im prostszym na pierwszy rzut oka jest dane pojęcie, tym trudniejszym staje się określenie, wyłączające nieporozumienie. Najlepiej wiedzą o tym matematycy, ludzie – całe życie trawiący nad ustalaniem ścisłych określeń. Pod terminem surowiec rozumie się zwykle wszystkie materiały, które dostarcza nam przyroda i przysposobienie których do spożycia wymaga zastosowania do nich pracy i kapitału.

Jeśli określenie to może od biedy dać pewne pojęcie o przedmiocie, który nas zajmuje, to trudno powiedzieć, by odznaczało się ono ścisłością, o ile chodzi nie o termin fizyczny, lecz o ekonomiczne pojęcie. W ekonomice pod wełną rozumiemy nie wełnę na baranach, lecz wełnę po procesie strzyżenia, nawet do pewnego stopnia oczyszczoną od niepotrzebnych domieszek. Gdy się mówi o bawełnie, to nie ma się na myśli bawełny na grządkach, tym mogą się interesować botanicy i plantatorzy. Kupiec zaś, przemysłowiec, a z nimi i ekonomista, mają na widoku bawełnę, nie tylko z pola zebraną, lecz przepuszczoną przez separatory (ginned) i odpowiednio opakowaną. Mówiąc o zbożu, nie przedstawiamy go sobie w kłosach w polu niezżętych. Takie przedstawienie pozostawiamy poetom. Sami zaś inaczej tego zboża nie wyobrażamy sobie, jak w ziarnie po młócce.